12 godzin na wykładach dało się we znaki dnia następnego. Ale część ćwiczeń była ciekawa, część dość spokojna i dzień nie wiadomo kiedy minął. Ale to już nie te lata ;) i zasnęłam przy młodym o 20.
Zmarzłam przy tym okropnie bo leżałam na brzeżku jego łóżka bez koca. Wstałam choć okropnie mi się nie chciało i poszłam wziąć gorący prysznic.
Zostawiałam go pod dobrą opieką jak widać.:)
Nadal przedmiot podatki uważam za najciekawszy, rachunkowość trochę mniej. Całkiem słabo mnie interesują finanse międzynarodowe ale zawsze warto wiedzieć coś więcej.
Także mimo tak dużej ilości przedmiotów mam nadzieję, że będą to wartościowe i ciekawe godziny.
Niestety wybranie specjalizacji sprawiło, że nasza grupa już częściowo zmieniona w 3 semestrze została rozbita na 3 części i każdy kawałek połączony z innymi grupami. Ja się w swojej średnio potrafię odnaleźć.
Pocieszające, że chodzę do szkoły z kuzynką męża, razem wybrałyśmy rachunkowość i razem siedzimy w ławce. No i jest kilka fajnych osób z mojej grupy więc mam nadzieję, że będzie z kim wypić kawę.
Bo reszta grupy to części dwóch innych grup. Totalny mix bardzo różnych osób.
W tej chwili ma to dla mnie drugorzędne znaczenie. Teraz ważne są dla mnie wiadomości, bo w końcu są to rzeczy które mają mi się przydać na co dzień w pracy.
No chyba, że dziekan mi podziękuje za naukę z racji nie opłaconego semestru.
Jutro odsypiam weekend, idę do pracy później, a po południu mam poprawkę z jedynego nie zaliczonego egzaminu. Słabo to widzę bo niewiele się uczyłam. Będzie co ma być.
Padam, idę przytulić się do poduszki i pospać troszkę.