Pobudka przed 7, pakowanie torby z zeszytami, później drugiej z kanapkami. I przekąskami na 12 godzin siedzenia. Mąż zrobił mi na śniadanie jajecznice na boczku. I to było to. Rzadko jem śniadanie a tak syte sprawiło, że nie ziewałam na wykładach. Kiedyś pałaszowałam coś co przerwę a teraz nie.
Wypiłam termos kawy, zjadłam dwie kanapki i jabłko. No dobra jeszcze 2 cukierki.
Ale co najważniejsze rachunkowość mnie zaciekawiła. Podatki też. W końcu są to rzeczy które mi się przydadzą w pracy. No i mnóstwo ciekawych wiadomości, przepisów, czegoś co mogę na co dzień wykorzystać. Myślałam, że po 12 godz będę drzemała na łokciach ale tak nie było, mogłabym jeszcze siedzieć i słuchać. Mam nadzieję, że ten entuzjazm mi zostanie.
Zaliczyłam informatykę na 3,5. Właściwie bez uczenia się. Mąż się śmiał, że nawet nie mam co myśleć o tym, że nie zdałam. No w końcu jakiś kawałek informatyka z niego jest. ;)
W poniedziałek mam poprawkę z ZZL. Będzie ciężko bo nie bardzo mam kiedy się pouczyć, wieczorem jestem zmęczona, w dzień praca. Poczytam trochę jutro wieczorem i w poniedziałek, może coś zostanie w głowie.
Natunio wrócił do domu, ale ja się za nim stęskniłam. Lubię jak obaj panowie są na miejscu.
Wyściskałam młodego jak wróciłam do domu, już był nakarmiony i wykąpany w piżamce. Brawa dla Taty.:)
Nawet już bajki mu czytał, ja dokończyłam. Młody zasnął z kotem a ja poszłam ogarnąć mieszkanie.
Jutro spędzą pół dnia razem, to dobrze bo to ważne by mogli pobyć tylko ze sobą. Ja mam ćwiczenia od 9 do 18. Same nowe przedmioty, jak na wykładach. No oprócz angielskiego. Znów zmienił nam się nauczyciel. A ja nadal jak nie umiałam języka tak nie umiem. To u nas rodzinne. Widać nie pisana nam znajomość języków obcych.
Naszykowałam zeszyty na jutro, rano spakuje torby. Czas odpocząć, zmęczenie zaczyna wychodzić i oczy mi się zamykają.
Mam nadzieję, że któraś babcia jutro zrobi rosołek ale co ważniejsze zaprosi mnie. Niedziela mi się kojarzy makaronowo-rosołowo.:)
Myślę nad kinem jutro ale z drugiej strony szkoda mi Nacia zostawiać. No i pewnie będę padnięta po zajęciach. Zobaczymy jak mąż bo też ma jutro ćwiczenia. Tylko o wiele krócej. Na ten czas Nataniel idzie do drugiej babci. Jak dobrze, że one są na miejscu, inaczej nie mielibyśmy szans się uczyć.
Może jeszcze obejrzę Mentalistę, uwielbiam głównego bohatera, bo sam film jest taki sobie.
I do łóżka, znów jakiś artykuł przeczytam i odpłynę. Usypia dodatkowo szum nawilżacza.
A za oknem zima.
Do jutra.