05.03 2010-03-05 00:24:05

Poranek, pośpiech, kawa w biegu, pakowanie rzeczy do pracy. W międzyczasie chwile z Natkiem, przytulanie, robienie mu śniadania, podawanie witamin, ubieranie. Pobiegłam do pracy szybciej bo miałam kilka rocznych rozliczeń do zrobienia. Młodego odwiózł do babci tata. Umówili się na 18.
Pracowałam do 19, dobrze, że chłopak nie zna się na zegarku. Oddałam ostatnie roczne rozliczenie zaplanowane na ten dzień i pojechaliśmy do mamy. Ale po drodze ustaliliśmy, że skoro jutro oboje mamy szkołę na rano a jest bardzo zimno to decydujemy razem, że zgadzamy się by Natek spał u dziadków.
Weszłam do Mamy i powiedziałam, że młody może u nich zostać (o tym, że Mama była na tak wiedziałam), spytałam Natka czy chce, zostawiłam mu nową piżamkę z Bobem Budowniczym i po wielu uściskach i całusach wróciłam do auta.
Pojechaliśmy kupić jedzenie do szkoły, jakieś wafelki na przekąskę oraz wędlinę i ser na kanapki.
W międzyczasie zadzwoniła teściowa, że zapraszają nas na pierogi ruskie. Chętnie przyjęliśmy zaproszenie. Odpadły i koszty i czas przygotowywania obiadu. A w związku z tym, że dziś był dzień teściowej kupiłam jej maleńkie czekoladki. Ale się ucieszyła. :)
Zjadłam talerz odsmażonych pierogów, wypiłam kubek herbaty, mąż podobnie, podziękowaliśmy i wróciliśmy do domu.
Wstawiałam pranie, pozmywałam, przetarłam podłogi i spakowałam się na jutro do szkoły.
Mam 12 godz wykładów, brrr.
Zaglądałam kilkanaście razy na oceny bo czekałam na wynik egzaminu z informatyki, ufff 3,5 ale ulga.
Wcześniej 5 z organizacji, 4+ z rachunkowości, 3,5 z marketingu i finansów oraz 2 z zarządzania zasobami ludzkimi, poprawka  w poniedziałek. Nawet nieźle w tym semestrze mi poszło, wszystkie ćwiczenia zaliczyłam za 1 podejściem.
Ale semestr 4 będzie trudny. Już jesteśmy podzieleni na specjalizacje i mam 8 przedmiotów. Oprócz angielskiego same kierunkowe czyli finanse, podatki i rachunkowość.
Jakoś dam radę mam nadzieję, może w końcu odnajdę pasję w tym co robię od tylu lat.
W każdym bądź razie nowe zeszyty, nowe długopisy żelowe (moje ulubione), torba jedzenia spakowane na jutro. No może jedzenia nie torba bo kanapki zrobię rano. Mąż ma szkołę na 9, obiecał zrobić mi rano jajecznice i pyszną kawę. Ale jak ja wysiedzę do 20 to blado się widzę. No zobaczymy.
Czas się kłaść, poczytam jeszcze Przekrój w łóżku i lulu.
A nie ktoś czeka na puszkę.:)

info: autor: alina
mail: elle@eranet.pl

miasto: Jastrzębie Zdrój

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
dzieciaki:
»Nataniel
ur. 2006-11-08

» Leon-aniołek
ur. 2002-08-13

»Matylda-aniołek
ur. 1999-08-30

mój foto.dzieciak
Disney
linki: archiwum
20262025202420232022202120202019201820172016201520142013201220112010200920082007200620052004

poczatek: 2004-08-04
subskrybcja jeśli chcesz otrzymywać @ o nowych wpisach na tym blogu, wpisz swój adres e-mail poniżej: