Marzec dzień 3 - terapia 2010-03-03 00:20:33

Wstałam a dom nadal był pusty i cichy. Zadzwoniła Mama, że Nataniel już rozrabia u nich i właśnie szykuje się na spacer z dziadkiem. Poszłam do pracy. Zrobiłam kilka pitów i znów zadzwoniłam do mamy.
Po południu pojechałam na wizyte do psychiatry. Okazało się, że zostałam źle umówiona ale skorzystałam z tego czasu i porozmawiałyśmy. Pani doktor powiedziała, że moja nadopiekuńczość nie wynika ze straty bo nie było tam mojej winy. Ale z braku wsparcia otoczenia, z walki o udowadnianie, że nadaję się na matkę obu babciom. Nataniel miał prawo nie być gotowy na przedszkole. Ale jego lęk separacyjny jej zdaniem wynikał nie z tego, że mu tam było źle ale z tego, że noszę w sobie lęk i go mu przekazuje. że on chciał być w domu dla mnie ze mną. Podświadomie. Sytuacje uzdrowiła by płatna obca opiekunka.
Po tym co mówiłam ona uważa, że ja walczę z mamą o prawo do decydowania o swoim dziecku, że czasami wręcz muszę przypominać czyj on jest.
Mamy prawo z mężem mieć różne zdanie co do pytań które zadaje Nataniel, on musi wiedzieć, że ludzie różnie myślą i chcą różnych rzeczy, ma słyszeć nasze dyskusje i argumenty.
Mamy zawsze znajdować dla niego choć chwile czasu, a gdy naprawdę nas potrzebuje iść gdy prosi.
Mamy tworzyć rodzine, tylko my o niej decydować, posiadać pewność właściwych decyzji. Lekarka uważa, że matka ma być wystarczająca dobra, nie idealna bo to obraz fałszywy. Mam być autorytetem, mam mu dawać miłość i siłę, mąż poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Mamy dzielić opieke 50/50. Mam nie brać wszystkiego na siebie. Według niej ogromne mnóstwo energii tracę na emocjonalnym szamotaniu się z babciami, na udowadnianiu im, że jestem coś warta jako mama.
Jestem umówiona na terapię już do właściwego terapeuty za tydzień, będę rysowała linie przodków. Jej zdaniem moja mama powiela złe wzorce od swoich poprzedniczek.
Zobaczymy co będzie dalej. Strasznie mnie to zdołowało. Na dodatek jak przyjechałam po Natka do mamy to ona zaczęła go namawiać na zostanie. On oczywiście chciał zostać i poczułam się jakbym już nic nie miała do gadania na co usłyszałam, że jestem zazdrosna.
Mam wrażenie jakiejś walki o uczucia dziecka. Gdyby mnie było stać rzuciłabym pracę na kilka miesięcy i zajęła się tylko dzieckiem. Ale absolutnie nie mam takiej możliwości.
Trudne to wszystko, trudniejsze niż myślałam.
Czy damy radę?

info: autor: alina
mail: elle@eranet.pl

miasto: Jastrzębie Zdrój

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
dzieciaki:
»Nataniel
ur. 2006-11-08

» Leon-aniołek
ur. 2002-08-13

»Matylda-aniołek
ur. 1999-08-30

mój foto.dzieciak
Skoñczyłem rok i 2 tygodnie
linki: archiwum
20262025202420232022202120202019201820172016201520142013201220112010200920082007200620052004

poczatek: 2004-08-04
subskrybcja jeśli chcesz otrzymywać @ o nowych wpisach na tym blogu, wpisz swój adres e-mail poniżej: