Nie szła mi dziś praca. Zrobiłam minimum które założyłam ale nic więcej. Wzięłam reklamówkę faktur do domu ale nie dałam rady. Wróciłam do domu o 18. Mąż robił obiado-kolację ja się bawiłam z Natkiem. Poszliśmy do piwnicy po worek z zabawkami od Maxa. Umyłam wszystko w wannie ale niestety brakuje wielu części i dinozaur hot wills nie działa jak powinien. Ale junior miał przygodę pójścia do piwnicy, niósł klucze, pomagał w myciu. On uwielbia być pomocny. Czuje się wtedy tak szczególnie. I nawija na okrągło.
Tato złożysz ten tor, tato czemu poszłeś do pokoju, bo nie umiesz? po śrubki, dasz radę? Tato zobacz jak pomagam mamie. I tak cały wieczór. Mamo czemu mi nie odpowiadasz jak pytam, mamo nad czym tak myślisz. Mamo dużo ci pomagam prawda? Ale ja jestem pomocny.
Mamo ta kicia mnie lubi, mamo jak ona mnie lubi. I myszki też i rybki.
Bardzo jest wrażliwy, ciągle wspomina psa, ciągle prosi by wrócił, by znów mieć przyjaciela.
Po jedzeniu, chwili zabawy poszliśmy do łóżeczka czytać bajki. Po 3 przytulaliśmy się i Nataniel zasnął.
No to ja robię rzut na ściere czyli przecieram podłogi, wstawiam pranie, wieszam, prasuje, zmywam, ogarniam mieszkanie, karmię mini zoo, sprzątam po nich. Jak się zorientowałam była 1. Ale wyprasowałam wszystkie ciuszki młodego. I na jutro koszule męża i swoją bluzkę.
Poskładałam zabawki młodego, uśpiłam go drugi raz bo przed chwilą przybiegł.
Siadłam na chwile, kończę kawę, zaraz wezmę gripex i setaloft i uciekam spać.
Rano mam wizytę u terapeuty. Niestety będę musiała przerwać terapię bo nie stać mnie na to. Może ta z NFZ będzie w miarę sensowna. Ale to w kwietniu dopiero.
Czasami nie ma się tej garści, w którą należałoby "się wziąć"