D. 10 - brak motywacji 2010-03-10 01:43:49

Nie szła mi dziś praca. Zrobiłam minimum które założyłam ale nic więcej. Wzięłam reklamówkę faktur do domu ale nie dałam rady. Wróciłam do domu o 18. Mąż robił obiado-kolację ja się bawiłam z Natkiem. Poszliśmy do piwnicy po worek z zabawkami od Maxa. Umyłam wszystko w wannie ale niestety brakuje wielu części i dinozaur hot wills nie działa jak powinien. Ale junior miał przygodę pójścia do piwnicy, niósł klucze, pomagał w myciu. On uwielbia być pomocny. Czuje się wtedy tak szczególnie. I nawija na okrągło.
Tato złożysz ten tor, tato czemu poszłeś do pokoju, bo nie umiesz? po śrubki, dasz radę? Tato zobacz jak pomagam mamie. I tak cały wieczór. Mamo czemu mi nie odpowiadasz jak pytam, mamo nad czym tak myślisz. Mamo dużo ci pomagam prawda? Ale ja jestem pomocny.
Mamo ta kicia mnie lubi, mamo jak ona mnie lubi. I myszki też i rybki.
Bardzo jest wrażliwy, ciągle wspomina psa, ciągle prosi by wrócił, by znów mieć przyjaciela.
Po jedzeniu, chwili zabawy poszliśmy do łóżeczka czytać bajki. Po 3 przytulaliśmy się i Nataniel zasnął.
No to ja robię rzut na ściere czyli przecieram podłogi, wstawiam pranie, wieszam, prasuje, zmywam,  ogarniam mieszkanie, karmię mini zoo, sprzątam po nich. Jak się zorientowałam była 1. Ale wyprasowałam wszystkie ciuszki młodego. I na jutro koszule męża i swoją bluzkę.
Poskładałam zabawki młodego, uśpiłam go drugi raz bo przed chwilą przybiegł.
Siadłam na chwile, kończę kawę, zaraz wezmę gripex i setaloft i uciekam spać.
Rano mam wizytę u terapeuty. Niestety będę musiała przerwać terapię bo nie stać mnie na to. Może ta z NFZ będzie w miarę sensowna. Ale to w kwietniu dopiero.

D. 9 - work work work 2010-03-09 01:32:46

Pity pity pity. I dobrze. Dzięki temu mam za co zrobić codzienne zakupy.
Jest ciężko. Leżymy finansowo. Przestałam odbierać telefony z nieznanych numerów.
Na jakiś czas udało się poprostować co nieco. Ale znów jest górka. Niby niewiele a jednak nie do przeskoczenia. Wysłałam chyba z 7 wniosków o kredyt 2,3 tysiące. Może gdzieś mi się uda coś załatwić. Jestem na samozatrudnieniu więc banki proszą o reklamówki dokumentów. A potem czekanie czekanie. W dwóch przykro ale nie.
Nacio mówi mamo jak ja lubię z tobą być na zawsze. Tak go wtedy przytulam, że aż przyduszam.
Idziemy nakarmić myszki.


Day 8 - ostatni egzamin 2010-03-08 01:11:52

III semestru został zaliczony. Ale się cieszę, kilka tygodni spokoju tzn luzu od nauki i presji wieczornej, że chyba powinnam coś poczytać. Po raz trzeci zmienili nam wykładowcę od angielskiego, co jeden to mniej wymaga. I dobrze i źle. Dobrze bo z moim brakiem umiejętności jakoś przeżyje ten przedmiot, źle bo zupełnie nic się nie nauczę. A więcej szans raczej nie będę miała.
Coś mnie rozkłada. Po powrocie z uczelni wzięłam gorącą kąpiel, gripex i wskoczyłam na chwile pod koc. Chwila skończyła się drzemką przed tv.
A z okazji dnia kobiet kupiłam lody i mieliśmy z mężem jeść je przed tv. Następnym razem.
Zmieniłam łóżka i wzorem mniejszych domowników poszłam spać. No jeszcze przed spaniem przeczytałam w Gali wywiad z Kubą Wojewódzkim.


Dzień 7 marca zmęcznie 2010-03-07 23:22:44

12 godzin  na wykładach dało się we znaki dnia następnego. Ale część ćwiczeń była ciekawa, część dość spokojna i dzień nie wiadomo kiedy minął. Ale to już nie te lata ;) i zasnęłam przy młodym o 20.
Zmarzłam przy tym okropnie bo leżałam na brzeżku jego łóżka bez koca. Wstałam choć okropnie mi się nie chciało i poszłam wziąć gorący prysznic.
Zostawiałam go pod dobrą opieką jak widać.:)

Nadal przedmiot podatki uważam za najciekawszy, rachunkowość trochę mniej. Całkiem słabo mnie interesują finanse międzynarodowe ale zawsze warto wiedzieć coś więcej.
Także mimo tak dużej ilości przedmiotów mam nadzieję, że będą to wartościowe i ciekawe godziny.
Niestety wybranie specjalizacji sprawiło, że nasza grupa już częściowo zmieniona w 3 semestrze została rozbita na 3 części i każdy kawałek połączony z innymi grupami. Ja się w swojej średnio potrafię odnaleźć.
Pocieszające, że chodzę do szkoły z kuzynką męża, razem wybrałyśmy rachunkowość i razem siedzimy w ławce. No i jest kilka fajnych osób z mojej grupy więc mam nadzieję, że będzie z kim wypić kawę.
Bo reszta grupy to części dwóch innych grup. Totalny mix bardzo różnych osób.
W tej chwili ma to dla mnie drugorzędne znaczenie. Teraz ważne są dla mnie wiadomości, bo w końcu są to rzeczy które mają mi się przydać na co dzień w pracy.
No chyba, że dziekan mi podziękuje za naukę z racji nie opłaconego semestru.
Jutro odsypiam weekend, idę do pracy później, a po południu mam poprawkę z jedynego nie zaliczonego egzaminu. Słabo to widzę bo niewiele się uczyłam. Będzie co ma być.
Padam, idę przytulić się do poduszki i pospać troszkę.

06.03 - szkoła 2010-03-06 23:21:39

Pobudka przed 7, pakowanie torby z zeszytami, później drugiej z kanapkami. I przekąskami na 12 godzin siedzenia. Mąż zrobił mi na śniadanie jajecznice na boczku. I to było to. Rzadko jem śniadanie a tak syte sprawiło, że nie ziewałam na wykładach. Kiedyś pałaszowałam coś co przerwę a teraz nie.
Wypiłam termos kawy, zjadłam dwie kanapki i jabłko. No dobra jeszcze 2 cukierki.
Ale co najważniejsze rachunkowość mnie zaciekawiła. Podatki też. W końcu są to rzeczy które mi się przydadzą w pracy. No i mnóstwo ciekawych wiadomości, przepisów, czegoś co mogę na co dzień wykorzystać. Myślałam, że po 12 godz będę drzemała na łokciach ale tak nie było, mogłabym jeszcze siedzieć i słuchać. Mam nadzieję, że ten entuzjazm mi zostanie.
Zaliczyłam informatykę na 3,5. Właściwie bez uczenia się. Mąż się śmiał, że nawet nie mam co myśleć o tym, że nie zdałam. No w końcu jakiś kawałek informatyka z niego jest. ;)
W poniedziałek mam poprawkę z ZZL. Będzie ciężko bo nie bardzo mam kiedy się pouczyć, wieczorem jestem zmęczona, w dzień praca. Poczytam trochę jutro wieczorem i w poniedziałek, może coś zostanie w głowie.
Natunio wrócił do domu, ale ja się za nim stęskniłam. Lubię jak obaj panowie są na miejscu.
Wyściskałam młodego jak wróciłam do domu, już był nakarmiony i wykąpany w piżamce. Brawa dla Taty.:)

Nawet już bajki mu czytał, ja dokończyłam. Młody zasnął z kotem a ja poszłam ogarnąć mieszkanie.
Jutro spędzą pół dnia razem, to dobrze bo to ważne by mogli pobyć tylko ze sobą. Ja mam ćwiczenia od 9 do 18. Same nowe przedmioty, jak na wykładach. No oprócz angielskiego. Znów zmienił nam się nauczyciel. A ja nadal jak nie umiałam języka tak nie umiem. To u nas rodzinne. Widać nie pisana nam znajomość języków obcych.
Naszykowałam zeszyty na jutro, rano spakuje torby. Czas odpocząć, zmęczenie zaczyna wychodzić i oczy mi się zamykają.
Mam nadzieję, że któraś babcia jutro zrobi rosołek ale co ważniejsze zaprosi mnie. Niedziela mi się kojarzy makaronowo-rosołowo.:)
Myślę nad kinem jutro ale z drugiej strony szkoda mi Nacia zostawiać. No i pewnie będę padnięta po zajęciach. Zobaczymy jak mąż bo też ma jutro ćwiczenia. Tylko o wiele krócej. Na ten czas Nataniel idzie do drugiej babci. Jak dobrze, że one są na miejscu, inaczej nie mielibyśmy szans się uczyć.
Może jeszcze obejrzę Mentalistę, uwielbiam głównego bohatera, bo sam film jest taki sobie.
I do łóżka, znów jakiś artykuł przeczytam i odpłynę. Usypia dodatkowo szum nawilżacza.
A za oknem zima.
Do jutra.

05.03 2010-03-05 00:24:05

Poranek, pośpiech, kawa w biegu, pakowanie rzeczy do pracy. W międzyczasie chwile z Natkiem, przytulanie, robienie mu śniadania, podawanie witamin, ubieranie. Pobiegłam do pracy szybciej bo miałam kilka rocznych rozliczeń do zrobienia. Młodego odwiózł do babci tata. Umówili się na 18.
Pracowałam do 19, dobrze, że chłopak nie zna się na zegarku. Oddałam ostatnie roczne rozliczenie zaplanowane na ten dzień i pojechaliśmy do mamy. Ale po drodze ustaliliśmy, że skoro jutro oboje mamy szkołę na rano a jest bardzo zimno to decydujemy razem, że zgadzamy się by Natek spał u dziadków.
Weszłam do Mamy i powiedziałam, że młody może u nich zostać (o tym, że Mama była na tak wiedziałam), spytałam Natka czy chce, zostawiłam mu nową piżamkę z Bobem Budowniczym i po wielu uściskach i całusach wróciłam do auta.
Pojechaliśmy kupić jedzenie do szkoły, jakieś wafelki na przekąskę oraz wędlinę i ser na kanapki.
W międzyczasie zadzwoniła teściowa, że zapraszają nas na pierogi ruskie. Chętnie przyjęliśmy zaproszenie. Odpadły i koszty i czas przygotowywania obiadu. A w związku z tym, że dziś był dzień teściowej kupiłam jej maleńkie czekoladki. Ale się ucieszyła. :)
Zjadłam talerz odsmażonych pierogów, wypiłam kubek herbaty, mąż podobnie, podziękowaliśmy i wróciliśmy do domu.
Wstawiałam pranie, pozmywałam, przetarłam podłogi i spakowałam się na jutro do szkoły.
Mam 12 godz wykładów, brrr.
Zaglądałam kilkanaście razy na oceny bo czekałam na wynik egzaminu z informatyki, ufff 3,5 ale ulga.
Wcześniej 5 z organizacji, 4+ z rachunkowości, 3,5 z marketingu i finansów oraz 2 z zarządzania zasobami ludzkimi, poprawka  w poniedziałek. Nawet nieźle w tym semestrze mi poszło, wszystkie ćwiczenia zaliczyłam za 1 podejściem.
Ale semestr 4 będzie trudny. Już jesteśmy podzieleni na specjalizacje i mam 8 przedmiotów. Oprócz angielskiego same kierunkowe czyli finanse, podatki i rachunkowość.
Jakoś dam radę mam nadzieję, może w końcu odnajdę pasję w tym co robię od tylu lat.
W każdym bądź razie nowe zeszyty, nowe długopisy żelowe (moje ulubione), torba jedzenia spakowane na jutro. No może jedzenia nie torba bo kanapki zrobię rano. Mąż ma szkołę na 9, obiecał zrobić mi rano jajecznice i pyszną kawę. Ale jak ja wysiedzę do 20 to blado się widzę. No zobaczymy.
Czas się kłaść, poczytam jeszcze Przekrój w łóżku i lulu.
A nie ktoś czeka na puszkę.:)

info: kliknij aby zobaczyc wieksze

autor: alina
mail: elle@eranet.pl

miasto: Jastrzębie Zdrój

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
dzieciaki:
»Nataniel
ur. 2006-11-08

» Leon-aniołek
ur. 2002-08-13

»Matylda-aniołek
ur. 1999-08-30

kalendarium:
NdPnWtSrCzPtSo
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 1011 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31  
subskrybcja jeśli chcesz otrzymywać @ o nowych wpisach na tym blogu, wpisz swój adres e-mail poniżej: