oskarki 2009-12-30 09:54:02 Zauważyłeś jak Kacper nazywa znicze? Tak - oskarki. Dla niego jest to po prostu jednoznaczne, jeśli potrzebujemy znicz, potrzebujemy go dla Oskarka. W dalszym ciągu z niedowierzaniem przychodzimy do Ciebie z dwójką zwariowanych braci. Kochanych i szalonych, rozbieganych, uśmiechniętych. Pamiętam każdą wigilię, i każdy "oskarek" zapalony tuż przed wieczerzą. Każdy z nich inaczej odcisnął się w naszym sercu.
Przyznaję, że zabieganie, codzienność i częste chorowanie Kacpra skutecznie odwraca moją matczyną uwagę od łez i bólu. Może to taki Wasz podstępny niebiański plan?
Tegorocznym motywem przewodnim w dekoracjach świątecznych są anielskie skrzydła. Dzięki nim czujemy się choć troszeczkę bliżej tej tajemnicy, która Cię otacza.
Niech się święci 2009-11-01 10:25:26 i to głównie w mej pamięci. Tego mi najbardziej potrzeba. I spokoju w sercu. Ten listopad zamraża we mnie ludzkie odruchy. Boję się go. Wiem, że w świetle wiary nasz syn dziś świętuje swoją doskonałość. Jestem matką, która ma pewność, że jeden syn osiągnął wieczną szczęśliwość. Ale... Łatwiej było czuć rodzaj ukojenia dawniej. Teraz więcej we mnie rozbicia. Bo przecież ileż razy można przeżyć śmierć własnego syna... Ja ją wciąż przetrawiam w sobie. Może to sygnał niepogodzenia? Nie wiem. Coraz więcej tego nie wiem we mnie.
Gdybym dziś zdawała egzamin z macierzyństwa marna byłaby moja nota...
Kocham, ale w poraniony sposób
Wszystkim rodzicom ze skrzydłami w sercu przesyłam dziś moc ciepła Ile to juz lat? 2009-10-16 19:12:56 Pierwszy raz nie liczę, pierwszy raz nie opłakuję aż tak mocno, bo tym razem zastosowałam metodę ślimaka, który schował się w swojej muszelce. Łapię chwilę, łatam dziury w duszy uśmiechami Kacpra i Huberta. Może to też jest metoda?
To nie znaczy, że nie boli, że nie tęsknię, że już nie napadają mnie znienacka wypłakiwania poduszkowe.
Ale umiem też cieszyć się z tej naszej anielsko ziemskiej plątaniny myśli i uczuć.
Pogrzeby 2009-07-16 11:55:15 Wczoraj uczestniczyłam w ceremonii pogrzebowej sąsiadki. Kobieta miała 57 lat.
Miała bardzo trudne życie za sobą. Pamiętam jej uśmiech, życzliwość, szczere zaciekawienie i troskę, to że w biegu zawsze umiała się zatrzymać, by zapytać o samopoczucie innych.
Wiele lat temu wygrała walkę z rakiem, z nałogiem męża nie udało jej się wygrać.
Na pogrzeb przyszło mnóstwo ludzi, dużo bieli w ubiorze, kwiatach.
Kiedy ceremonia zdawała się już dobiegać końca nad grobem stanęła jej przyjaciółka. Pięknie, choć z wielkim trudem, opowiedziała o ich zażyłości, latach dzieciństwa, młodości, dojrzałości, o tym jaka była. Wszystkich ogromnie urzekła tym przybliżeniem, łzy kręciły się w oczach. Potem nastąpiła cisza, zebranie sił i część druga, krótka i bardzo wymowna, w której z odwagą wyznała, że to tylko część jej życia . Druga pełna była cierpienia, trudów i upokorzeń. Nie mogę zapomnieć o ostatnim zdani: Nikt z nas nie mógł jej pomóc, pomógł jej Bóg zabierając ją do siebie.
Każdy swoje myślał odkąd dowiedział się o śmierci, wszyscy wiedzieli o problemie choć ona sama nigdy się nie skarżyła, ale pierwszy raz spotkałam się z takim wyznaniem wobec ogromnej ilości ludzi. To taki największy biały kwiat położony wczoraj na stosie pamięci. 7 lat razem choć osobno 2009-06-05 08:59:05 Bardzo dużo się dzieje w naszym życiu ostatnimi czasy. Zbierane w pośpiechu myśli osiadają na dnie serca i czekają na lepszy moment. Ale przecież nie ma lepszych i gorszych momentów do poprawki. Ciepło się robi, kiedy kolejny raz odczytuję dowody Waszej pamięci o nas, o Oskarku. To Wy pomagacie zbierać dowody jego istnienia. W naszych blokowych metrach jest gwarno, Hubert po wakacjach zaczyna zerówkową przygodę, Kacper spróbuje swoich sił w przedszkolu. Integrują się kapitalnie (choć ze zgrzytami jak wszędzie) Dumna z nich jestem przeogromnie. Oczywiście wybiegam myślami w pułapkę coby było, gdyby...
Oskarek pakował plecak pierwszoklasisty, jechalibyśmy nad jeziora w pięciosoobowym składzie, jakie dialogi podsłuchiwalibyśmy przy takiej poszerzonej gromadce...
Ale mamy to, co mamy - i to też jest piękne, ze swoimi obdartymi poranieniami, ale piękne... Czekanie na wiosne 2009-03-23 22:34:19 Serce wyrywa się ku cieplejszym dniom. Wszystkim nam brakuje życiowego zapału i chęci. Jesteśmy ospali, zmęczeni i poszukujemy w sobie spokoju ducha. Nadzieją napawa zbliżająca się wiosna. Bo przecież kiedyś musi nadejść, prawda? Czasem szamotamy się z małymi wielkimi myślami , sprawami, poszukujemy zagubionego dnia. Nadejdzie to, co nieuniknione- cieplejszy wiatr. A wraz z nim przywieje wiele wspomnień. Maj będzie kołatał się w moim poszarpanym sercu. Jesteś moją 7-letnią miłością, której wciąż mi za mało
|