Piątek, 12.03.2010 2010-03-12 23:56:14

Czasami dopada mnie strach. Nagle atakuje gdzieś z nienacka, wykorzystując chwilę mojej nieuwagi. Zbyt dużo złych cukrów, albo jakaś zła wiadomość wyczytana w necie wystarczą by uśpić policjanta we mnie. Normalnie odpycham daleko od siebie złe myśli, to jedyny sposób na moją bezradność, którą często czuję. Nie chcę się w nie wgłębiać, bo wysysają ze mnie moje siły. Ale czasami, wraz ze łzami, oczyszczają.
W samotności samochodu, pędząc ulicami miasta, wylewam mój żal, smutek, strach. A potem szybko składam się do kupy, by nie rozmięknąć do końca, oczyszczona tą chwilą słabości znowu mogę "temu" stawiać czoła.

Tak bardzo w tegoroczny Wielki Post przylgnęły do mnie słowa tej piosenki...

Jeśli masz chwile smutne w swym życiu
- powierz je Matce,
Kiedy rozpacz rozdziera twe serce
- ofiaruj się Jej.

Matce, która pod krzyżem stała,
Matce, która się z Synem żegnała,
która uczyć cię będzie pokory
cierpienie znieść ci pomoże.

Kiedy ruszasz w daleką wędrówkę
- powierz się Matce
Gdy na szlaku zaskoczy Cię burza
- ofiaruj się Jej.

Jeśli zgubisz swą drogę do Boga
-powierz się Matce
Gdy w twym sercu zagości znów trwoga
- ofiaruj się Jej.



Każdy ma swoja Golgotę, swój krzyż.
Ona jest dla mnie wzorem i wsparciem.

Zbieramy! 2010-01-29 00:45:15

Zbieramy pieniadze na organizacje, ktora wspiera badania nad lekiem na cukrzyce. W tym szczytnym celu moj dzielny maz przebiegnie pol maratonu - i to gdzie! - na Silverstone!
To jest strona dla chetnych, gdzie mozna dokonac wplaty

http://www.justgiving.com/Robert-Walkowski-Silverstone

Zadna wplata nie jest za mala :)

W locie 2010-01-29 00:41:19

W locie mija mi ten tydzien - kiedy nie ma drugiej polowy grona rodzcielskiego, czyli taty, wszystko spada na jedna osobe, czyli mnie i zjamuje mi dokladnie caly czas popracowy. Praca w szkole ma duzo plusow, ale ma tez jeden wielki minus - jak z niej wychodze, to marze o tym, zeby troche na chwile odpoczac od dzieci. Tyle ze w tym samy momencie dopadaja mnie dzieci moje wlasne...
Trzeba sie wiec nimi zajac, pojechac na druga strone miasteczka po ich straszego brata, rozwiezc na jakies zajecia dodatkowe i tak nam schodzi czasami do poznego wieczora, zanim trafimy do domu.
Wszystko to jednak byloby do przezycia, bo jak sie jest mama z pasji i zamilowania do dzieci ;) to jakos energii zawsze starcza na to wszystko, ale niestety dochodzi u nas pewie maly problem - rozchwiane cukry oznaczaja dla mnie nocne wstawanie i sprawdzanie ich. Srednio wstaje 3 razy w nocy. Efekt wszystkiego razem - w srode popoludniu chodzilam juz na rzesach... Szczesliwie ostatnia noc byla juz spokojniejsza, wiec pospalam tylko z 1 przerwa. No i na szczescie jutro juz jest piatek :) Przez weekend moze uda sie przekazac paleczke wyspanemu w cichym hotelowym pokoju tatusiowi...
(szkoda ze nie moge sie z nim zamienic i sama wyskoczyc na 5 dni do jakiegos hotelu, bez dzieci).
No coz, moze kiedys jeszcze sie wyspie ;)

Szpital 2010-01-18 13:26:27

Znowu zaliczylismy szpital - przyplatala sie jakas wyjatkowa odmiana bakterii i nie dala sie zwyklym antybiotykom. Biednego Szymka wymeczyla strasznie wysoka goraczka z wysokimi cukrami. Dopiero rtg pluc wykazal, ze tam siedzi. Dopiero specjalnie sciagany antybiotyk ja wygonil. Po kilku dniach w szpitalu dobrze jest byc znowu w domu, ale niestety cukry daleko jeszcze od dobrych i zupelnie maja w nosie nasze starania. Potrwa to jeszcze tydzien lub dwa zanim sie znowu jako tako dogadamy...
Ale dobrze, ze Szymek juz jest znowu soba, znowu jest pelen zycia a nie biedny, skulony, bez sily, zeby sie chociaz odezwac.

Sanki 2010-01-11 14:25:42

Dostaliśmy 2 pary sanek! Prawdziwych, drewnianych, superackich! Na wagę złota tutaj w tej chwili! I jako już jedna z nielicznych szkół w okolicy - jeszcze jeden wolny dzień, więc pierwszą rzeczą po śniadaniu było wybranie się na najbliższą górkę! Ale była frajda!!!
Dziękujemy naszym dobroczyńcom, którzy szczęśliwie dla nas, wyrośli już z sanek! :)

PS. Dzisiaj Grześ z kolegą podreptał przez śniegi do szkoły na pieszo -zajęło im to godzinę... Ale i tak było bezpieczniejsze niż moja jazda na letnich oponach po obśnieżonych górkach! ;)

Wysoki cukier 2010-01-10 18:16:01

Dzień zaczął się dobrze, ale nie wiadomo czemu około południa cukry Szymka wyskoczyły. Przez długie godziny utrzymywały się w granicach 360 - 400. Dopiero zaczęły spadać po podaniu insuliny penem. Teraz cukier jest 270, spada w końcu, ale Szymek szaleje - ma bardzo zły humor, kłóci się o wszystko i złości.
Rozumiem go, ale ciężko mi...
Nie wiadomo co się stało - możliwe, że podczas zdjęcia pompy jak poszliśmy na śnieg, w drenie pojawiło sie jakieś powietrze, możliwe też, że za bardzo podbliśmy mu cukier podczas zabawy na dworzu, tylko czemu tak ciężko teraz to zbić? Czemu on musi się tak męczyć?...

info: autor: anca
miasto: Poznań

Przygody i podróże trzech małych łobuziakow, w tym dwóch bardzo słodkich i jednego z chochlikami w oczach :)
dzieciaki:
»Grzes
ur. 1998-06-11

» Tomus
ur. 2000-09-15

»Szymus
ur. 2003-06-26

mój foto.dzieciak
Moj misio
linki:
    archiwum
    poczatek: 2007-11-26


    subskrybcja jeśli chcesz otrzymywać @ o nowych wpisach na tym blogu, wpisz swój adres e-mail poniżej: