Planowanie rodziny by Kaja lat 7 2010-03-03 12:14:54 Wracamy z Kają z zajęć fasolkowych do domu i zaczyna się w drugim rzędzie rozważanie...
K: Tak sobie myślę ile ja będę miała dzieci jak będę duża M: No i o ilu dzieciach myślisz? K: Chyba chciałabym mieć dwoje. M: Ja też jak byłam mała chciałam mieć dwoje bo w mojej rodzinie była dwójka - ja i mój brat. Teraz myślę, że super byłoby mieć troje. Twój tata miał dwójkę rodzeństwa i zawsze uważał, że troje dzieci w rodzinie to bardzo dobry pomysł. K: No tak. Ja bym chciała mieć jeszcze młodszego brata. M: Kto wie? Może jeszcze będziesz miała.
po dłuższej chwili zastanowienia
K: Mamo!? Ale TO SIĘ JESZCZE DA?!?!
No bo kto w tak poważnym wieku lat 7 jeszcze ma rodzeństwo??? Myślała, że sklep już zamknięty :) Moja przyjaciółka awidność 2010-03-01 11:46:05 Ostatnie dwa tygodnie były przepełnione strachem i obawą o dalszy przebieg ciąży.
Dostałam się do pana profesora o uroczym nazwisku Dziubek, który skierował mnie na ponowne analizy krwi do szpitala zakaźnego. Musiałam ponownie zbadać obydwa miana przeciwciał cytomegalii plus, jeśli to będzie zasadne, awidność przeciwciał IgG.
Byłam u pana profesora we wtorek, a już dwa dni później kazał mi przyjść ponownie z wynikami. Pomyślałam, że starszy pan się pomylił, bo to niemożliwe jest, żeby tak szybko uzyskać wyniki. Przecież pytałam w dwóch laboratoriach prywatnych wcześniej o oznaczenie awidności. Jedno z nich oszacowało czas otrzymania wyników na 2, drugie na 3 tygodnie...
Z samego rana w środę zjawiłam się w szpitalu i szybko uciekłam widząc kolejkę 50 osób. Nie zaliczałam się do tzw. pacjentów NFZ-towych, więc miałam przyjść po 10-tej.
Pani pobierająca mi krew stwierdziła, że oczywiście wszystkie wyniki, w tym awidność, będą następnego dnia po 14-tej.
Przeciwciała wyszły dodatnio (IgG 37, IgM 1,33) a awidność prawie że wysoka - 0,57.
Wg pana profesora to w zupełności wystarczy, żeby się przestać martwić. Wysoka awidność (powyżej 0,6) przeciwciał odpornościowych IgG oznacza, że są one w organiźmie dłużej niż 3 miesiące. Awidność 0,57 oznacza, że na pewno już je miałam jak 11 tygodni wcześniej zaszłam w ciążę.
Innymi słowy - na razie mogę martwić się trochę mniej. Graviditas III 2010-02-23 11:15:45 Na razie to niestety powód do niepokoju. Przede wszystkim dlatego, że wyniki wskazują na pierwotne zakażenie Cytomegalią :( Dzisiaj idę do lekarza chorób zakaźnych. Zobaczymy co powie na ten temat, ale stresuję się niestety poważnie. 9 marca robię test Pappa, ale to niekoniecznie wykaże konsekwencje wirusa CMV.
Poza wirusem to ogólnie oczywiście powód do radości i zaplanowane działanie. We wrześniu czekamy na nowego członka rodziny. Trzymajcie kciuki!
To była piękna zima 2010-02-20 20:02:29 Zanim pojawiły się dzieci, każdej zimy wyjeżdżałam na narty. Bywały takie lata, kiedy zaliczałam dwa tygodniowe wyjazdy w Alpy, żeby jak najwięcej pojeździć. Od 2002 roku bardzo się to zmieniło, ale też nie odczuwałam tego zbyt dotkliwie. Dwa lata temu pojechaliśmy na 10 dni do Szczyrku. Kaja miała 5 lat i narty jej nie zachwyciły, a my zajmując się jednocześnie Kają i małą Natką też za dużo nie pojeździliśmy. W tym roku przed wyjazdem po świętach miałam wątpliwości czy to dobry pomysł. Umęczę się tylko, nie pojeżdżę, będę 'zwozić' dziewczyny z góry na dół, bo same nie dadzą rady. Co to za urlop!
Ten sezon jednak okazał się pierwszym, w którym były 2 udane wyjazdy zimowe. Dużo jazdy na nartach, sporo jazdy na łyżwach i na sankach, prawdziwy kulig z pochodniami i inne śniegowe atrakcje. Kaja pięknie sobie radzi narciarsko i zjeżdża po moim śladzie z czerwonych a nawet czarnych tras. Natalia ma niespożytą energię i często wszyscy wymiękali, a ona nadal chciała jeździć. Zaskoczyła mnie tym, że podczas wyjazdu sylwestrowego była jeszcze 'szmacianą laleczką' na nartach a podczas ferii sama zjeżdżała, sama radziła sobie na wyciągach talerzykowych i zasuwała jak mały przecinak po stokach. Łyżwy podobnie - obie dziewczyny załapały o co w tym chodzi i mają niesamowitą radochę z jazdy.
Patrzę na te płynące rzeki z roztopionego śniegu i żałuję, że w tym roku już nie pojeździmy. Mam nadzieję, że za rok Kaja pojedzie na obóz narciarski i będzie się szkolić w grupie a ja i Karol podszkolimy jeszcze trochę Natalię.
Znowu o różach, jabłku i trochę o szkole 2009-09-22 22:49:09 Jak to już kiedyś było powiedziane - ja to mam życie różami usłane. Wprawdzie zmodyfikowałam to śmiałe stwierdzenie nieco i wyszło, że mam je wręcz usrane...
Ale do rzeczy. Sporo szczęścia mieliśmy na początku roku, bo Kaja trafiła do jednej z najlepszych wychowawczyń w szkole. Gdyby nie to - już pewnie byśmy szukali innej szkoły. Nie dlatego, że żaden nauczyciel nie jest wystarczająco dobry dla mojego cud-dzieciaka. Raczej dlatego, że żaden nie dałby sobie z nią rady.
Z pozoru nieśmiała blondyneczka. Loczki na głowie. Niebieskie oczka i szczerbaty uśmieszek. No aniołeczek po prostu. A w szkole? Wchodzi pod ławkę. Gada na lekcjach. Przemyca zabawki w kieszeniach. Wychodzi do toalety i nie ma jej 10 minut.
Efekt jest taki, że zbiera uwagi w dzienniczku, zabawki są konfiskowane i jest jednym z najbardziej niegrzecznych dzieci. Na zebraniu spędziłam sporo czasu na rozmowie z panią. Mądra z niej kobieta i wie, że Kaja głupia nie jest ale zdecydowanie potrzebuje silnej ręki i twardych reguł.
Nie powiem, żebym była bardzo zaskoczona. W końcu te 28 lat temu inna blondyneczka była sadzana za karę w ostatniej ławce i nic sobie z tego nie robiąc przechodziła pod wszystkimi ławkami na czworaka i wychodziła ku wielkiemu zaskoczeniu pani pod tablicą. Na koniec roku jedyna ze wszystkich dzieci miała obniżone zachowanie i całą masę czarnych kropek na karnej tablicy.
Jak to było z tym jabłkiem i jabłonią??
4L 2009-08-31 23:16:27 Mimo, że Małolata skończyła 4 lata ponad miesiąc temu, urodziny udało się zorganizować dopiero w miniony weekend. Bilans: Skończone łącznie 39 lat (Siemion też się załapał na świętowanie) 2 torty 18 dzieci 17 dorosłych 200 balonów kupa prezentów Oczywiście najwięcej radości sprawiła rzeczona kupa :) Atrakcją wieczoru była sympatyczna Pani Joanna w stroju naukowca. Robiła szaszłyki z balonów, spider-kubki, 'znikała' styropian, kręciła wiry, a na koniec dzieci mogły same sobie ukręcić watę cukrową. Cudnie było :)
|